ORBEA - irowery.pl

Szybki kontakt

34 319 95 05 Kontakt w godzinach 9:00-17:00 pon-pt

Testy sprzętu » Orbea Onix TTG ‘2011

Orbea Onix TTG ‘2011

Tekst: Marcin Wielkiewicz, zdjęcia: Jacek Wejster

Przychodzi taki czas w życiu, że trzeba coś zmienić, może rower? Czasem potrzebna jest odmiana, odskocznia od rutyny, a szosówka zapewnia zupełnie inne doznania, nie gorsze niż enduro. Gonitwa z prędkością 90 km/h po krętej drodze opadającej z przełęczy może być równie ekscytująca, jak eksponowany alpejski singletrack. Zwłaszcza gdy składasz się w zakręt i uświadamiasz sobie, że jedziesz po cienkiej linii, musząc zaufać oponkom, których szerokość kontaktu z asfaltem to jakieś kilkanaście milimetrów kwadratowych.

Onix TTG został skomponowany dla zaawansowanego amatora kolarstwa szosowego, ale może to być też doskonały rower jako urozmaicenie w sezonie enduro, szczególnie, gdy przez cały lipiec leje deszcz i w górach jest błoto po osie.

SSN

Tym skrótem Orbea oznacza ramy, które są indywidualnie projektowane dla każdego rozmiaru. Onix w rozmiarze 60 to zupełnie inna rama niż ten sam model w rozmiarze 48. Konstruktorzy logicznie założyli, że na większej ramie będzie jeździł większy i cięższy kolarz, zatem nie wystarczy tylko zmienić geometrię ramy, trzeba też dopracować jej budowę. Rama została wykonana jako monocoque z włókna węglowego, co na pewno ułatwiło producentowi osiągnięcie zamierzonego celu. W ramie jedynie haki tylnego koła to aluminiowe inserty. Ciekawie rozwiązano opór dla pancerzy linek przerzutek. Przelotki znajdują się po bokach główki ramy i wychodzą z logotypu. Dzięki temu przewody nie ocierają ramy. Jej przód to właściwie nie główka, a wielki łeb, jakiego nie powstydziłby się rower MTB z widelcem o skoku 150 mm. Równie solidnie wygląda support, z którego wychodzą wąskie acz wysokie profile dolnych rurek tylnego widelca...

Cały test Orbea Onix TTG tutaj

Komentarze

Bądź pierwszy. Skomentuj artykuł.

+ dodaj komantarz

Dodaj komentarz