ORBEA - irowery.pl

Szybki kontakt

34 319 95 05 Kontakt w godzinach 9:00-17:00 pon-pt

Testy sprzętu » Test Orbea Alma 29 S Team

Autor Piotr Makowski

Orbea Alma 29 S Team - rower w cenie samochodu. Hiszpańska Orbea tym mocnym akcentem postanowiła uderzyć w najdroższy segment rynku. Postanowiliśmy sprawdzić, ile ognistego temperamentu zaklęto w charakterystycznej karbonowej ramie i czy warto stać się właścicielem flagowego bolidu Orbei. "Taniec" z Almą był ostry i pełen namiętności.

Moje pierwsze wrażenie, gdy zobaczyłem rower, było mniej więcej takie – „O kurcze… Wygląd ma. Ale jakiś taki mały ten rower… Czy to na pewno mój rozmiar?” Na odbiór sprzętu umówiony byłem po drodze z pracy do domu. Całe szczęście, że maszyna przyjechała bez pedałów. Jadąc na takim rowerze w garniturze i z laptopem na ramieniu wyglądałbym, jakby to powiedzieć …, odrobinę niecodziennie, choć z drugiej strony rower do codziennych nie należy. Nie ociągałem się jednak długo i zabrałem cacko na testy. Naszą pierwszą wspólną podróż odbyliśmy metrem. Wykorzystałem ten czas na obserwację. "Dizajn" bez zarzutu. Hiszpanie nie pierwszy raz udowadniają, że zmysły estetyczne nie są im obce, a Alma S Team jest tego najlepszym dowodem. Płynne przejścia np górnej rury w rurki tylnego widelca, piękne krzywizny i "pancerne" kształty - to znaki rozpoznawcze Orbei. Równie rzucający się w oczy jest unikatowy zintegrowany system prowadzenia linek DCR (Direct Cable Routing). Krótko mówiąc z ramy "tryska" bardzo pozytywna energia. Komponenty – z podziwu brak słów. Czujne oko od razu jednak wypatrzyło, że siodełko w prawdzie zacnej firmy, ale „tylko” smukłe, wyścigowe 130 milimetrów – będzie bolało.

I cóż my tu mamy dobrego?

Cały test Orbea Alma 29 S Team tutaj

Komentarze

Bądź pierwszy. Skomentuj artykuł.

+ dodaj komantarz

Dodaj komentarz